3065
Gdy słowo „nie” staje się ulubionym – o zbuntowanych dwulatkach

Chyba każdy rodzic małego dziecka tego doświadcza. Mały, uroczy bobasek, tak całkowicie od nas zależny, mniej więcej w okolicach drugiego roku życia zaczyna się nagle sprzeciwiać. Słowo „nie” jest wypowiadane coraz częściej, co początkowo może wydawać się nawet zabawne. Sytuacja staje się jednak napięta, gdy dziecko buntuje się niemal przy każdej okazji, uruchamiając przy tym pokłady negatywnych emocji.
Dlaczego w ogóle tak małe szkarby buntują się? Wszystko bierze się z tego, że dwuletnie dziecko, a nawet już mniejsze, uświadamia sobie, że nie stanowi z mamą jedności. To czas, gdy maluch doświadcza swojej indywidualności i coraz częściej chce o różnych rzeczach decydować („ja”, „ja sam”). Jednocześnie narzuca bliskim swoje zdanie, a ich opór wywołuje frustrację. Napady złości są oznaką nieradzenia sobie z negatywnymi odczuciami.
Czasami można odnieść wrażenie, że szczególnie dwulatki walczą o swoje – uparcie obstają przy własnym zdaniu, pomysłach, pragnieniach. Walka z otoczeniem obfituje nieraz w krzyk, złość, płacz. Nasz ukochany maluch potrafi wtedy uderzyć, kopnąć, uszczypnąć. Niezbyt zaskakujący jest widok małego dziecka rzucającego się niemal na ziemię, który usiłuje coś wymusić na opiekunach. Rodzic takiego buntownika jest często bezradny. Ustąpić czy trwać przy swoim? Z pewnością łatwiej jest ustąpić, „dla świętego spokoju”, tylko na jak długo? Do następnego razu? Musimy pamiętać, że dziecko bada granice, sprawdza stanowczość rodzica. Gdy ustępuje, to czemu nie ma udać się wymuszanie przy kolejnej okazji?
Jak więc przetrwać bunt dwulatka? Trzeba spojrzeć na napady złości u malca z trochę innej perspektywy. Nie obrażajmy się, gdy dziecko swoim zachowaniem zawstydzi nas przy innych ludziach. Ono nie kontroluje własnych negatywnych uczuć, nie potrafi sobie z nimi poradzić. Nie jesteśmy w stanie „dogadać się” z rozhisteryzowanym maluchem. Lepiej jest przeczekać jego złość, a dopiero później nawiązywać rozmowę.
Priorytetem jest zachowanie spokoju przez opiekuna, choć nieraz przecież tak trudno jest opanować własne zdenerwowanie. Poirytowany, krzyczący rodzic jeszcze bardziej „nakręca” małego buntownika, przez co wyciszenie przychodzi później. Nasze komunikaty powinny być krótkie i rzeczowe, na przykład „Nie wolno bić, to boli”.
W sklepie nie ustępujmy, w ten sposób najszybciej wyciszymy wymuszanie. Napady złości przyjmujmy ze spokojem, jeszcze nieraz przyjdzie się nam z nimi zmierzyć. W razie potrzeby weźmy malucha na ręce i wyprowadźmy z zatłoczonego miejsca w bardziej wyciszające.
pedagog Anna Chmielewska
autorka wielu artykułów o tematyce parentingowej
prywatnie mama dwójki dzieci.
Butelce mówimy do widzenia
▪ ▪ ▪
2880
02.07.2015
Rozstanie z butelką nie jest łatwe i wiąże się z płaczem i sprzeciwem. Nie dość, że takie karmienie jest wygodne dla rodziców, to jeszcze akceptowane przez dzieci. Przywiązują się one do butelki...
Pierwszy dzwonek za pasem. Zaplanuj urozmaicone drugie śniadania
▪ ▪ ▪
2304
29.08.2017
Drugie śniadanie ma znaczący wpływ na zdrowie i energię naszego dziecka, jak również na jego wyniki w nauce. Zbilansowany, a przy tym też smaczny posiłek sprawi, że ograniczymy u naszej pociechy...
Świątecznie i aromatycznie z Tovago - NOWOŚĆ
▪ ▪ ▪
2671
10.12.2015
Niepowtarzalny, korzenny smak, któremu nie oprze się żaden łasuch – to znak rozpoznawczy piernika. A gdyby tak aromatyczność tego ciasta połączyć ze lekkim i wygodnym chrupaniem ...
Problemy z zajściem w ciążę
▪ ▪ ▪
3795
06.09.2015
Kiedy zacząć się martwić? Co jest normalne, a na co powinniśmy zwrócić uwagę? Skąd biorą się problemy z płodnością? Takie pytania zadają sobie pary, które starają się o dziecko.
Cykl EDUKACJA: Szkoła podstawowa – vademecum rodzica
▪ ▪ ▪
3123
24.09.2015
Nauka w szkole podstawowej to istotny etap w życiu Twojej pociechy. Podstawówka przygotowuje do pierwszego ważnego egzaminu w karierze edukacyjnej młodego żaka – sprawdzianu szóstoklasisty. Nie...
Jedzenie może być dobrą zabawą!
▪ ▪ ▪
2324
08.11.2016
Gdy dziecko nie chce jeść, rodzice uciekają się do różnych sposobów, które zachęcą je do skończenia obiadu. A może by tak zamienić kuchnię w plac zabaw?