3482
Gdy słowo „nie” staje się ulubionym – o zbuntowanych dwulatkach

Chyba każdy rodzic małego dziecka tego doświadcza. Mały, uroczy bobasek, tak całkowicie od nas zależny, mniej więcej w okolicach drugiego roku życia zaczyna się nagle sprzeciwiać. Słowo „nie” jest wypowiadane coraz częściej, co początkowo może wydawać się nawet zabawne. Sytuacja staje się jednak napięta, gdy dziecko buntuje się niemal przy każdej okazji, uruchamiając przy tym pokłady negatywnych emocji.
Dlaczego w ogóle tak małe szkarby buntują się? Wszystko bierze się z tego, że dwuletnie dziecko, a nawet już mniejsze, uświadamia sobie, że nie stanowi z mamą jedności. To czas, gdy maluch doświadcza swojej indywidualności i coraz częściej chce o różnych rzeczach decydować („ja”, „ja sam”). Jednocześnie narzuca bliskim swoje zdanie, a ich opór wywołuje frustrację. Napady złości są oznaką nieradzenia sobie z negatywnymi odczuciami.
Czasami można odnieść wrażenie, że szczególnie dwulatki walczą o swoje – uparcie obstają przy własnym zdaniu, pomysłach, pragnieniach. Walka z otoczeniem obfituje nieraz w krzyk, złość, płacz. Nasz ukochany maluch potrafi wtedy uderzyć, kopnąć, uszczypnąć. Niezbyt zaskakujący jest widok małego dziecka rzucającego się niemal na ziemię, który usiłuje coś wymusić na opiekunach. Rodzic takiego buntownika jest często bezradny. Ustąpić czy trwać przy swoim? Z pewnością łatwiej jest ustąpić, „dla świętego spokoju”, tylko na jak długo? Do następnego razu? Musimy pamiętać, że dziecko bada granice, sprawdza stanowczość rodzica. Gdy ustępuje, to czemu nie ma udać się wymuszanie przy kolejnej okazji?
Jak więc przetrwać bunt dwulatka? Trzeba spojrzeć na napady złości u malca z trochę innej perspektywy. Nie obrażajmy się, gdy dziecko swoim zachowaniem zawstydzi nas przy innych ludziach. Ono nie kontroluje własnych negatywnych uczuć, nie potrafi sobie z nimi poradzić. Nie jesteśmy w stanie „dogadać się” z rozhisteryzowanym maluchem. Lepiej jest przeczekać jego złość, a dopiero później nawiązywać rozmowę.
Priorytetem jest zachowanie spokoju przez opiekuna, choć nieraz przecież tak trudno jest opanować własne zdenerwowanie. Poirytowany, krzyczący rodzic jeszcze bardziej „nakręca” małego buntownika, przez co wyciszenie przychodzi później. Nasze komunikaty powinny być krótkie i rzeczowe, na przykład „Nie wolno bić, to boli”.
W sklepie nie ustępujmy, w ten sposób najszybciej wyciszymy wymuszanie. Napady złości przyjmujmy ze spokojem, jeszcze nieraz przyjdzie się nam z nimi zmierzyć. W razie potrzeby weźmy malucha na ręce i wyprowadźmy z zatłoczonego miejsca w bardziej wyciszające.
pedagog Anna Chmielewska
autorka wielu artykułów o tematyce parentingowej
prywatnie mama dwójki dzieci.
Jak nosić niemowlę?
▪ ▪ ▪
3815
26.06.2015
Te małe istoty są bardzo kruche. Nie raz zastanawiamy się jak złapać maleństwo, aby nie zrobić mu krzywdy. Poznajcie kilka podstawowych zasad.
Jak przygotować się do wizyty u urologa?
▪ ▪ ▪
4724
17.03.2017
Urolog zajmuje się diagnozowaniem i leczeniem chorób związanych z układem moczowo-płciowym. Wbrew powszechnej opinii, lekarza tej specjalizacji odwiedzają pacjenci obu płci. Do urologa można udać...
Koszmarne noce
▪ ▪ ▪
3038
16.08.2015
Sen to bardzo ważny element rozwoju dziecka. Podczas snu mózg się regeneruje na poziomie komórkowym(faza NREM) oraz porządkuje i układa zdobyte informacje (faza REM). Sen wpływa zatem na kondycje...
Oryginał czy zamiennik – poznaj różnice.
▪ ▪ ▪
2864
24.04.2016
Udając się do lekarza lub apteki często słyszymy propozycję zamiany oryginalnego leku na jego tańszy odpowiednik. Wówczas mamy dylemat, co wybrać? Czy decydując się na produkt odtwórczy kuracja...
Stylowy design dla najmłodszych
▪ ▪ ▪
3832
02.03.2015
Właśnie pojawiła się nowa, wiosenna kolekcja Elodie Details. Nie brakuje tutaj miłości, lekkości i magii- i to zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Smoczki, śliniaki czy zawieszki są bowiem...
Jaka mama, takie dziecko!
▪ ▪ ▪
2617
30.05.2016
Podobieństwo między mamą, a dzieckiem to prawdziwy powód do dumy. Macie identyczny uśmiech, dołeczki w policzkach i błysk w oku? To dzięki tym drobiazgom nawet z daleka widać, że jesteście ulepieni...