3675
Świetlice szkolne, a rzeczywistość

Chyba nie będzie końca dyskusji nad świetlicami szkolnymi. Teraz, gdy do klas pierwszych chodzi tak dużo uczniów, problem wydaje się narastać. Dlaczego? Głównie z przyczyn lokalowych, ograniczeń finansowych, a tym samym - kadrowych. Świetlice szkolne, mimo tak ważnych funkcji, jakie mają spełniać, nie cieszą się zbyt dobrą opinią. Coraz częściej mówimy wręcz o „przechowalniach” dzieci. Gdzie tkwi więc największy problem?
Zbyt tłoczno
Dość trudno jest tego uniknąć. Dlaczego? Ponieważ do świetlicy zwykle może zostać zapisane dziecko, którego rodzice pracują. A więc teoretycznie każde. Na początku roku szkolnego nie ma ograniczeń, bo przecież dziecko, które wymaga opieki szkolnej przed lub po lekcjach, musi zostać zapisane. Osób pracujących w świetlicy jest często stała liczba. Szkoła ma przewidzianą określoną liczbę etapów. Jedynie praca świetlicy powinna być tak ułożona, żeby w godzinach największego natężenia było najwięcej nauczycieli. W praktyce jest to wciąż za mało. Dzieci kotłują się w jednej lub w dwóch salach, przekrzykując się nawzajem. Nie ma warunków do odrabiania lekcji. Wychowawcy świetlicy nieraz próbują rozładować tłok, rozchodząc się grupami do innych sal (choć z ich dostępnością najczęściej też jest problem) lub w razie dobrej pogody – wychodzą na boisko szkolne. Zamieszanie może być naprawdę duże. Do świetlicy przychodzą po lekcjach nieraz całe klasy! Trudno jest zresztą oczekiwać, że rodzice pracujący odbiorą dzieci o 12 czy o 13 godzinie…
Świetlica szkolna trochę na uboczu
Jak to się dzieje, że świetlica szkolna jest tak bardzo potrzebna, a tak mało poświęca się jej uwagi? Nawet przepisy oświatowe niewiele wspominają o jej pracy. Łatwo jest narzekać, powtarzać hasła o przepełnionych pomieszczeniach świetlicowych, ale tak naprawdę nic się nie dzieje, żeby sytuację polepszyć.
Praca na stanowisku wychowawcy świetlicy jest naprawdę wyczerpująca. To praca w dużym hałasie. Nauczyciele ci mogą czuć się trochę odosobnieni, rzadko zaglądając do pokoju nauczycielskiego. Poza tym w wielu szkołach nie ma wychowawców świetlicy z tzw. powołania. Często znajdują się tam przypadkowe osoby, które absolutnie nie wiązały (i nadal nie wiążą) swojej przyszłości z pracą w świetlicy. Zdarza się, że znaleźli się tam w wyniku redukcji na innym stanowisku lub zastępują kogoś, żeby tylko utrzymać etat. Dodatkowe godziny w świetlicy są też okazją do uzupełnienia zajmowanego etatu do pełnego.
Czy coś dobrego?
Oczywiście, że w świetlicach dzieje się dużo i to właśnie dobrego. Wychowawcy (a już w szczególności ci, którzy aspirują do awansu zawodowego) wychodzą z przeróżnymi inicjatywami. Dzieci biorą udział w konkursach, przygotowują przedstawienia, organizują imprezy. Nierzadko inicjatywy sięgają poza mury szkolne. I to jest największa nadzieja współczesnej świetlicy.
pedagog Anna Chmielewska
autorka wielu artykułów o tematyce parentingowej
prywatnie mama dwójki dzieci.
Konferecja Świetlikowo.pl
▪ ▪ ▪
3623
30.09.2015
Niemal 100 uczestników wzięło udział w konferencji „Nowoczesne technologie sprzymierzeńcem wspomagającym rozwój widzenia”, która odbyła się w Katowickim Oku Miasta 24 września 2015 roku....
Masaż Shantala – lekarstwo na wszystko?
▪ ▪ ▪
3825
22.06.2015
Po wypisaniu ze szpitala wracacie już całą rodzina do domu. Już teraz każde kwilenia odbieracie jako dzwonek alarmowy. Nic więc dziwnego, że gojący się pępek maleństwa wzbudza w Was lekki niepokój....
Noszenie dziecka w chuście
▪ ▪ ▪
4066
01.05.2015
To trend lansowany przez tzw. eko mamy. Jak każda moda ma zarówno entuzjastów, jak i krytyków. Szczególnie na początku wiązanie sprawia sporo problemów.
Serum przeciwzmarszczkowe na naczynka Iwostin Capillin®
▪ ▪ ▪
2302
12.02.2017
Warszawa, 30 stycznia 2017 - Laboratorium Iwostin wzbogaciło serię Iwostin Capillin®, dedykowaną skórze naczynkowej o specjalistyczny preparat - Serum przeciwzmarszczkowe na naczynka Iwostin Capillin®....
Przeprowadzka – jak oswoić dziecko ze zmianami
▪ ▪ ▪
3090
02.12.2014
Dzieciom nie tak łatwo jest przystosować się do zmian, jakby to mogło się nam wydawać. Mają swoje ulubione miejsca, do których z radością powracają. Przedszkolaki zdążyły się już zaadoptować...
Gdy słowo „nie” staje się ulubionym – o zbuntowanych dwulatkach
▪ ▪ ▪
3473
07.07.2014
Chyba każdy rodzic małego dziecka tego doświadcza. Mały, uroczy bobasek, tak całkowicie od nas zależny, mniej więcej w okolicach drugiego roku życia zaczyna się nagle sprzeciwiać. Słowo „nie”...